RYBY POLSKICH WÓD






BOLEŃ

BRZANA

JAŹ

GŁOWACICA

KARAŚ

KARP

KIEŁB

KLEŃ

LESZCZ

LIN

LIPIEŃ

ŁOSOŚ

MIĘTUS

OKOŃ

PŁOĆ

PSTRĄG TĘCZOWY

PSTRĄG POTOKOWY

SANDACZ

SIEJA

SUM

SZCZUPAK

WĘGORZ

WZDRĘGA

KRĄP

BOLEŃ


to właściwie jedyny, typowy drapieżnik wśród rodziny karpiowatych. W gwarze wędkarskiej ryba ta nazywana jest rapa.Boleń niejednokrotnie bywa powodem wędkarskich kompleksów. Ryba ta bowiem często towarzyszy wędkarzom, stale daje o sobie znać, ale bierze rzadko. Bywa, że wędkarz od dłuższego czasu bezskutecznie biczuje wodę, a rapa jak na ironie wyskakuje z wody dwa, trzy metry od spinningisty. Boleń jest doskonałym pływakiem. Wielka płetwa ogonowa umożliwia mu błyskawiczne atakowanie ofiary. W pogoni za ukle-jami często wyskakuje ponad wodę i z góry atakuje, czyniąc przy tym sporo hałasu. Wędkarze powiadają wówczas, że "rapa tłucze". Boleń ma ciało wydłużone, niskie, o wrzecionowatym kształcie. Ubarwienie grzbietu stalowo-srebrzyste, boki nieco jaśniejsze, brzuch biały. Płetwy piersiowe i brzuszne słabo zaczerwienione. Jest to jedyny drapieżnik, którego szczęki i cała jama gębowa są zupełnie pozbawione zębów. Ma on bowiem, tak jak wszystkie inne ryby z rodziny karpiowatych, zęby gardłowe. Są one mocne i ostre. Boleń żyje w dużych rzekach nizinnych, trzymając się najczęściej nurtu. Unika miejsc płytkich i zarośniętych. Z upodobaniem przebywa w pobliżu mostów, przykos, dopływów, w miejscach połączeń ze starorzeczami. Miejsca swojego pobytu zdradza częstymi, dobrze widocznymi i słyszalnymi skokami po powierzchni wody. Ataki bolenia przypominają uderzenia deski o wodę. W pierwszym roku życia przebywa w niewielkich stadach, a za pokarm służy mu drobna fauna denna. Już w drugim roku staje się nieprzejednanym drapieżnikiem. Żyje samotnie, żywi się owadami, a przede wszystkim rybami, co pośród europejskich gatunków ryb karpiowatych stanowi wyjątek. Zjada drobne ryby, nie przekraczające jednej piątej jego długości. Ulubionym pokarmem boleni są ukleje. Boleń rośnie stosunkowo szybko. W trzecim roku życia osiąga około 50 cm długości. W ogóle dorasta do 90 cm długości i około 7 kg wagi. Nie jest to ryba tak duża, jakby wynikało z opowieści niektórych wędkarzy - gawędziarzy. Już czterokilogramowy boleń jest rzadkością. Najczęściej łowi się jedno lub dwukilogramowe sztuki. Boleń rozmnaża się wiosną w płytkich wodach o bystrym nurcie i żwirowatym dnie. Tarło następuje w kwietniu lub maju. Ryba ta nie ma większego znaczenia gospodarczego ze względu na to, że właściwie nigdzie nie występuje w dużych ilościach. W środkowym biegu Wisły, gdzie jest jej stosunkowo dużo, stanowi zaledwie 2-5 procent odłowów. Mimo to, w wędkarstwie jest ogromnie ceniona, Boleń jest bowiem rybą niesłychanie ostrożną, płochliwą i trudną do złowienia na wędkę. Żywca traktuje podejrzliwie i bardzo rzadko się na niego skusi. Najskuteczniejszą metodą połowową jest spinning powierzchniowy, przy użyciu małych, wąskich blaszek wahadłowych, przypominających swym wyglądem ukleje. Powinny one mieć nie więcej niż 6 - 10 mm szerokości, a długość w granicach 35 - 70 mm. Na kołowrotku ze szpulą stałą z dobrze wyregulowanym hamulcem trzeba mieć spory zapas cienkiej, mocnej żyłki. Radzimy dobrą importowaną żyłkę o średnicy 0,20 mm i wytrzymałości w granicach 2,5 kg. Trzeba pamiętać, że boleń ma doskonały wzrok i łatwo dostrzega żyłkę. Dlatego radzimy stosować żyłki o lekko niebieskawym odcieniu, stosunkowo najmniej widoczne w wodzie. Podczas spinningowania konieczne jest wykonywanie możliwie dalekich rzutów. Najlepiej lokować błystkę w odległości około 10 m za miejscem, w którym boleń atakuje ukleje. Błystkę trzeba prowadzić wysoko, tuż pod powierzchnią wody i stosunkowo szybko. Powinna być ona tak wyprofilowana, aby nawet przy najszybszym prowadzeniu nie wpadła w ruch obrotowy. Boleń atakuje mocno i zdecydowanie. Zacięty wpada w panikę i zrywa się do ucieczki. Dlatego nigdy nie należy łowić boleni przy zablokowanym hamulcu kołowrotka, bo skończy się to po prostu zerwaniem żyłki. W sytuacji, kiedy ryba ucieka, należy jej na to pozwolić, ale uważać trzeba, aby żyłka była cały czas napięta. Warto wiedzieć, że boleń walczy do ostatka. Często, gdy wydaje się już mocno zmęczony i pogodzony z losem, nagle tuż przed wyjęciem z wody wykonuje gwałtowny skok. Próby łowienia boleni na błystki obrotowe raczej wyjątkowo przynoszą rezultaty. Radzimy stosować przede wszystkim wąskie wahadłówki. Trzeba jednak mieć ich kilka. Pożądane są bowiem częste zmiany błystek. Dobrze mieć je w różnych odcieniach, od metalicznego, szarego, aż do wyraźnie ciemnego. W zasadzie nie powinny być one malowane, a jeśli już to w podłużne, ciemne linie. Można i warto próbować połowów boleni przy użyciu woblerów. Najskuteczniejsze na tę rybę są smukłe, srebrnoczarne woblery, znakomicie imitujące zachowanie uklei. Bolenie łowi się także na sztuczne muszki. Rozmiary tych przynęt przy połowach boleni nie mają większego znaczenia. Ważny jest jednak kolor. Powinny one być bardzo jasne, a najlepiej białe. Bolenie żerują przez cały dzień, ale najczęściej biorą przed wieczorem. Najlepszym okresem do połowów tej ryby jest wrzesień i październik. Można je także łowić w czerwcu, lipcu, sierpniu i listopadzie.



BRZANA


to ryba, w którą obfitowały Wisła i Odra, a także wszystkie większe dopływy tych rzek. Wszędzie tam, był bystry nurt, głębokie, czyste i twarde dno rozciągała się kraina brzany. Do dziś funkcjonuje ten termin, choć brzan w polskich rzekach coraz mniej. Coraz rzadziej także stają się one wędkarskim łupem. Jeszcze 10-15 lat temu wyławiano z Wisły dorodne brzany o wadze 5-6 kg. Dziś jest to już chyba niemożliwe. Gatunek ten z roku na rok karłowacieje. Brzany o wadze 1,5 kg uchodzą za okazy. Rybie tej grozi zagłada. A powodem tego są zanieczyszczenia rzek. Brzana jest ogromnie wrażliwa na wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia wody. Coraz mniej jest miejsc, w których ryba ta może się prawidłowo rozwijać. Brzana ma ciało wydłużone, wrzecionowate, barwy mosiądzu. Grzbiet ryby jest oliwkowozielony, a płetwy pomarańczowoczerwone. Charakteryzują ją grube, mocne wargi z dwoma parami krótkich wąsów. Jest rybą wszystkożerną, poszukującą pokarmu na dnie rzek. Najczęściej osiąga długość 40-50 cm i wagę 2 kg. Wymiar ochronny tej ryby. ustaloną 35 cm. I trzeba go bezwzględnie przestrzegać. Pamiętajmy, że istnienie tej ryby w polskich rzekach jest zagrożone. Dla ochrony tego gatunku ograniczono również wielkość jednorazowych połowów. Nie wolno łowić więcej niż 4 brzany w ciągu doby. Tarło odbywa się od maja do lipca. Ikra brzany jest trująca. Także mięso tej smacznej ryby w okresie tarła może być toksyczne. Brzana prawie zawsze przebywa w silnym nurcie, tuż przy dnie. Żeruje w niewielkich stadach, wolno płynąc pod prąd. Najskuteczniejszą metodą połowu brzany jest gruntówka bez spławika, z ciężkim ołowiem dennym. Niektórzy wędkarze z powodzeniem łowią brzany także na przepływankę. I w jednym, i w drugim przypadku trzeba łowisko zanęcać. Najlepiej płatkami owsianymi i otrębami zmieszanymi z gliną. Brzana chętnie bierze na rosówki, czerwone i białe robaki, na larwy chruścików, a także na żółty ser. Brzana to silna, energicznie walcząca ryba. Branie jest gwałtowne, a podczas zacięcia odnosi się wrażenie, że to nie ryba, a zaczep. Podczas holowania brzana stale ucieka do dna. Podczas walki nie pozwala się podnosić w wyższe rejony wody. Nie radzimy holować tej ryby na siłę, bo może się to skończyć zerwaniem przyponu. Nie należy także spieszyć się z jej doholowaniem. Zbyt pospiesznie holowana brzana tuż pod brzegiem zrywa się do gwałtownego nurkowania i wtedy łatwo ją stracić. Walka z brzaną wymaga opanowania. Niekiedy wyciągnięcie kilogramowej ryby trwa kilkanaście minut. Na kołowrotku niezbędna jest gruba żyłka o średnicy 0,40 mm, przypon - 0,35 mm. Radzimy używać dużych mocnych haczyków o rozmiarach 4-6. Najlepszym okresem połowów brzany jest sierpień i wrzesień. Radzimy wybierać się na brzany w dni ciepłe, ale pochmurne. Bierze nawet w czasie deszczu. Mięso tej ryby jest bardzo smaczne, ale niestety także bardzo ościste.



JAŹ


Niegdyś jedna z najczęstszych zdobyczy wędkarskich - stał się już rybą rzadką. Jest go w naszych rzekach coraz mniej. Bardzo wrażliwy na zanieczyszczenia wód albo ginie, albo ucieka w małe, czyste jeszcze dopływy rzek i tam, w nietypowym dla siebie środowisku, karłowacieje. Istnienie jazia jest obecnie poważnie zagrożone. I niewiele mogą tu pomóc wymiary i okresy ochronne. Jeśli zanieczyszczenie naszych rzek będzie się utrzymywać na dotychczasowym poziomie, za parę lat jaz może być już tylko rybą-wspomnieniem. Już dziś rzadko można spotkać wędkarza, który świadomie wybiera się na jazie. Najczęściej rybę tę łowi się przypadkowo. I coraz mniej "mądrych", którzy potrafią ją na pierwszy rzut oka zidentyfikować. Jazia myli się z kleniem, jelcem, nawet płocią. No cóż, coraz rzadziej mamy do czynienia z tą rybą. A jaz, właściwie bierze na wszystko: na błystkę przy połowach szczupaków, na owady podczas łowienia uklei,a także na żywca, na białe i czerwone robaki, na pijawki, chrabąszcze, ważki, na groch, pęczak, a nawet ciasto. Ma ciało lekko spłaszczone, nieco wysokie, z małą głową i niewielkim otworem gębowym. Ubarwienie grzbietu ciemne, stalowogranatowe, brzuch srebrzysty, płetwy, poza grzbietową - czerwone. Niegdyś spotykana była także złotopomarańczowa odmiana jazia, zwana arfą. Dziś, właściwie niemal przestała już istnieć. Jaź to ryba średniej wielkości. Najczęściej spotyka się osobniki o długości 30-40 cm i wadze 0,5-1,5 kg. Zdarzają się jednak także okazy cztero - pięciokilogramowe, nawet cięższe. Jaź żywi się fauną denną, niekiedy roślinami. Najczęściej łowi się te ryby na przepływankę powierzchniową polegającą na puszczeniu przynęty z prądem wody, na kulę wodną i owady lub sztuczne muszki, a także na żywca oraz małe błystki obrotowe. Jazie łowi się od kwietnia do października. Najlepsze rezultaty uzyskuje się w maju i wrześniu. W tych miesiącach jaz żeruje niemal cały dzień. Piękne sztuki łowi się o tej porze nawet w południe. Konieczne jest bardzo ciche zachowanie się na łowisku i umiejętne zacinanie. Branie jazia sygnalizowane jest przez spławik w dwóch fazach. Najpierw spławik się zanurza i wtedy jeszcze zacinać nie wolno, a potem wypływa i znów zanurza. Dopiero w momencie ponownego ukazania się spławika na wodzie wykonujemy zacięcie.



GŁOWACICA


jest największą rybą łososiowatą. Jest spokrewniona z rybami z rodzaju Salvelinus, jej naturalny zasięg ogranicza się do górskiej i podgórskiej strefy Dunaju. Typowymi rzekami głowacicowymi są górna część Dunaju, Orawy, Turcy, Wagu oraz Hornad, Poprad i Dunajec. Ma ona długie, walcowate ciało z wyciągniętą, wielką głową zaopatrzoną w wielkie i silne, uzębione szczęki. W płetwie grzbietowej znajdują się 3-4 twarde promienie i 9-10 miękkich, w płetwie odbytowej 4-5 twardych i 7-9 miękkich promieni. Ubarwienie ciała jest brunatne do brunatnoczerwonego z zielonym odcieniem. Brzuch jest szarobiały lub żółtawy. U niedojrzałych głowacic nie występuje barwa brunatna. Są one srebrzyste z poprzecznymi ciemnymi pręgami. Żyje w podgórskich obszarach wraz z brzaną, certą i lipieniem. Zazwyczaj dojrzewa w wieku 5-6 lat, gdy osiągnie masę 1,5 kg. Na tarło udaje się w górę, pod prąd, daleko od swojego stanowiska. Trze się wiosną, najczęściej w kwietniu lub maju, gdy temperatura wody osiągnie 10 °C. Samica składa od 1000 do 2000 ziarn ikry na l kg masy ciała. Młode głowacice odżywiają się podobnie jak pstrągi, dorosłe zaś zjadają głównie ryby. Tempo wzrostu głowacic jest szybkie. W piątym roku życia osiągają one długość 45-72 cm. Największy złowiony dotychczas okaz głowacicy pochodził z Dunaju i ważył 52 kg. Głowacica ze względu na swoje rozmiary oraz wyśmienite mięso jest bardzo cenną i poszukiwaną rybą łososiowatą.

KARAŚ


to zdumiewająco odporna ryba, która potrafi przetrwać nawet w najgorszych warunkach. Niestraszny mu brak tlenu i wysokie zakwaszenie wody. Potrafi przystosować się do zanieczyszczeń. Przeżyje, jeśli nawet przez dłuższy czas nie będzie miał pokarmu. Ta niebywała odporność powoduje, że karasie można spotkać prawie wszędzie. W dużych rzekach i jeziorach, ale także w maleńkich sadzawkach, łatwo wysychających, leśnych jeziorkach, bagnistych rozlewiskach. Karaś należy do rodziny karpiowatych. Ma ciało bocznie spłaszczone, krótkie, ale mocno wybrzuszone . Ubarwienie brunatno-złociste z zielonkawym odcieniem. Ryba ta rośnie bardzo powoli, osiąga na ogół długość 15-20 cm i wagę 20-30 dkg. W dobrych warunkach jednakże karaś może dojść do znacznie większej wagi. Rekordowy okaz złowiony w Polsce miał 49 cm długości i ponad 2 kg wagi. Takie sztuki zdarzają się jednak niesłychanie rzadko. Karaś żyje w płytkich wodach o mulistym dnie. Odżywia się fauną denną i roślinami. Rozmnaża się od maja do lipca. Najlepszy okres połowów to wiosna i lato. Z nastaniem pierwszych chłodów karaś żeruje znacznie rzadziej. Jest rybą ostrożną i płochliwą. Przynętę bierze delikatnie i nieufnie. Odznaczają się tym szczególnie większe okazy. Do połowów karasia używamy lekkiej wędki z bardzo czułym, maleńkim spławikiem. Żyłka powinna być jak najcieńsza, haczyk maleńki, najlepiej złocony kryształek, o rozmiarach 10-13. Najlepszą przynętą są małe, czerwone i białe robaki. Warunkiem powodzenia połowów jest dokładne wymierzenie głębokości łowiska. Przynęta powinna bowiem leżeć na dnie. A ponieważ w miejscach występowania karasi dno jest muliste, należy tak ustawić grunt, aby ciężarek wisiał mniej więcej 15-20 cm nad dnem, a przypon leżał w mule. Karaś na ogół długo próbuje przynętę. Nie należy się więc spieszyć z zacinaniem. Dopóki spławik drga, trzeba czekać. Zacinamy wtedy, gdy ryba zaczyna go podtapiać. Karaś często stosowany jest jako żywiec. Potrafi być bardzo wytrzymały w tej roli. Chętnie biorą na karasia szczupaki.

KARP


- nazwa tej ryby wywodzi się od greckiego słowa harpox, co oznacza - płód. Nie przypadkowo tak właśnie nazwano tę rybę. Jest ona bowiem niewiarygodnie płodna. Podczas tarła samice składają ogromne ilości ikry - od kilkuset tysięcy jajeczek do miliona. Dzięki swej płodności, szybkiemu wzrostowi i walorom smakowym ryba ta podbiła świat. Karp jest dziś najbardziej znaną rybą słodkowodną w Europie. Masowo hoduje się go także w Azji, Ameryce Północnej, a ostatnio nawet w Afryce. Darujemy sobie opis wyglądu karpia, ponieważ jest to ryba powszechnie znana. Warto jednak wspomnieć o jego odmianach. Najbardziej podobny do swojego dzikiego praprzodka sazana jest karp pełnołuski. Ma on całe ciało pokryte łuskami i nie jest tak mocno wygrzbiecony, jak odmiany wyselekcjonowane w toku długotrwałej hodowli. Karp lustrzeć, czyli karp królewski - to już forma uzyskana w trakcie hodowli. Ma on małą głowę, bardzo wysoki grzbiet i niewielkie, nieregularnie rozłożone na ciele, wielkie łuski. Trzecią odmianą jest karp nagi - całkowicie pozbawiony łusek. Żyje w wodach stoj+/-cych lub wolno płynących, dobrze ogrzanych i porośniętych miękką roąlinnością. Jest dziś rybą przede wszystkim hodowlaną, żyjącą w stawach. Karp dziki spotykany w rzekach i jeziorach pochodzi z zarybienia bądź jest uciekinierem ze stawów. Szybko rośnie, osiąga niekiedy naprawdę wielkie rozmiary. W stawach hodowlanych rybę tę odławia się, gdy osiąga - 2,5 kg wagi. Takie bowiem karpie są najchętniej kupowane. Karp żyjący dziko dorasta do l m długości i ponad 30 kg wagi. Jest to ryba wszystkożerna, preferująca w swoim menu pokarmy pochodzenia roślinnego. Karp jest dla wędkarzy ryb+/- bardzo atrakcyjną. Złowienie naprawdę dużego karpia dostarcza nie mniej emocji niż wyciągnięcie suma-olbrzyma. Dziki karp rzeczny zamieszkuje wolno płynące wody, dobrze nasłonecznione. Nurtu unika. W jeziorach spotyka się go w niezbyt głębokich partiach wody, najczęściej w osłoniętych, bogatych w roślinność zatokach. Najlepiej żeruj+/- w ciepłej wodzie. Próby złowienia karpia przy temperaturze wody poniżej 10 stopni są bezcelowe. Najskuteczniejszy okres wędkarskich połowów karpia to czerwiec i lipiec. Dobrze bierze także we wrześniu. Najlepiej łowić go wcześnie rano lub wieczorem. W rzekach radzimy zapolować na karpia nocą. Nie radzimy natomiast prób łowienia tej ryby w okresie letniego ochłodzenia. Karpie łowi się na rosówki lub ziemniaki. Rosówka jest znakomitą przynętą wiosenną. Latem natomiast lepiej łowić na robaki. Karp nie jest częstą i łatwą zdobyczą wędkarzy. Jest to ryba ogromnie płochliwa i bardzo ostrożna. Przypadkowe złowienie karpia, na przykład przy połowach leszcza, zdarza się raczej wyjątkowo. Aby zmierzyć się z dzikim karpiem, trzeba specjalnie na niego zapolować. To natomiast wymaga dłuższego, regularnego nęcenia. Miejsca żerowania karpia, jeśli jest on w danym zbiorniku, wykryć można stosunkowo łatwo. W letnie, ciepłe dni, przed wieczorem karpie po prostu słychać nad wodą. Podczas żerowania wydają one pojedyncze dĽwięki, przypominające mlaskanie. Jeśli zlokalizujemy rejon występowania tej ryby w danym zbiorniku, możemy w wybranym miejscu przystąpić do nęcenia. Zanętę trzeba wrzucać do wody przez kilka dni, zawsze o tej samej porze. Najlepszą zanętą są gotowane ziemniaki, pokrojone w niewielkie kostki, zmieszane z pszenicą lub pęczakiem. Warto dodać do tej zanęty trochę płatków owsianych i pociętych rosówek lub czerwonych robaków. Im zanęty więcej, tym lepiej. Zanętę wrzucamy bezpośrednio do wody. Jeśli nęcimy w wodzie bieżącej, mieszamy zanętę z gliną i wrzucamy do wody powyżej planowanego stanowiska. Połowy należy rozpocząć w porze, w której stosowaliśmy codzienne nęcenie. Najlepiej i zanęcać, i łowić rano. Karp żeruje na dnie, tam też należy umieszczać przynętę. W wodach stoj+/-cych radzimy stosować mocną wędkę ze spławikiem i dosyć długim przyponem. W rzekach łowimy gruntówką. Jeśli przynętą są ziemniaki, trzeba je tak zakładać na haczyk, aby był on zupełnie niewidoczny. Przy zakładaniu rosówki także należy dokładnie ukryć haczyk. Radzimy stosować duże, kute haczyki o krótkim trzonku i także krótkim, ale bardzo ostrym grocie. Do przygotowania przyponów proponujemy używać żyłki lub plecionki o zielonkawym zabarwieniu. Chodzi o to, aby nie kontrastowała ona z podłożem. Konieczny jest mocny kołowrotek ze sporym zapasem żyłki, nie mniej niż 100 m. Flegmatyczny na pozór karp w momencie zacięcia reaguje bardzo żywiołowo. Zrywa się do panicznej ucieczki, a ponieważ jest to silna i szybko pływająca ryba, wszelkie próby powstrzymania jej "na siłę" mogą zakończyć się zerwaniem żyłki. Kołowrotek powinien mieć dobrze ustawiony hamulec. W pierwszej fazie trzeba pozwolić rybie uciekać, oczywiście przy włączonym hamulcu kołowrotka. Gdy tempo ucieczki słabnie, próbujemy zwijać żyłkę. Zmęczonego karpia trzeba podnieść do góry, tak aby zaczerpnął powietrza znad powierzchni wody. Karp po zachłyśnięciu się powietrzem, podobnie jak leszcz, rezygnuje z walki. Przekręca się na bok i wówczas stosunkowo łatwo można go wprowadzić do podbierak

KIEŁB


Jest to ryba, którą interesują się wędkarze tylko i wyłącznie jako żywą przynętą. Niesłusznie. Bo choć kiełb jest mały, to jednak ma niezwykle smaczne mięso. We Francji na przykład kiełbie opiekane w cieście to wykwintne i cenione przez smakoszy danie. Ryba ta świetnie nadaje się także na uchę. Ale wszystko to nie zmienia oczywiście faktu, że kiełb to doskonały żywiec. Jest energiczny, ruchliwy, znakomicie prowokuje drapieżniki do ataku. Na kiełbia doskonale bierze sandacz, okoń, a także szczupak. Dorasta przeciętnie do 15 cm długości. Charakteryzuje się wrzecionowatym kształtem ciała, szarozielonym grzbietem i srebrzystymi bokami. Ciało kiełbia pokryte jest okrągłymi, ciemnymi plamami. W kącikach warg ma kiełb po jednym krótkim wąsiku z każdej strony. Kiełb jest rybą pospolitą, masowo występującą w wodach wolno płynących i stojących. Najczęściej trzyma się miejsc o dnie piaszczystym lub po-krytym drobnymi kamieniami. Żyje w stadach. Jest rybą stale głodną, rzucającą się na każdy żywy pokarm. Najlepiej bierze na larwy chruścika, czerwone robaczki, jętki, małe koniki polne. Ale potrafi także poradzić sobie z rosówką. Często bywa, że wędkarz polujący rosówką na "coś większego" wyciąga z wody dziesięciocentymetrowe kiełbie. Stadko tych żarłocznych rybek potrafi w błyskawicznym tempie rozprawić się z każdą przynętą. Jeśli podczas połowów gruntówką natrafimy na kiełbie, to podobnie jak w przypadku jazgarzy, jedynym wyjściem jest zmiana miejsca połowu. Szkoda czasu i przynęty. Kiełb bierze zdecydowanie, o czym świadczy zatapiany spławik. Łowimy tę rybkę lekką wędką, w rzekach - na przepływankę, w wodach stojących - metodą spławikową.

KLEŃ


jest rybą odporną, mającą duże zdolności przystosowawcze. Umie sobie poradzić w różnych warunkach. Przede wszystkim nie jest wrażliwy na zanieczyszczenia wody i dlatego może być, w niektórych odcinkach naszych rzek rybą dominującą. Kleń występuje w większości wód płynących Europy. Można go spotkać także w wodach stojących, jeśli są połączone z rzekami lub potokami. Ma ciało wydłużone o wrzecionowatym kształcie. Charakterystyczna jest u tej ryby duża głowa i szeroki pysk. Ciało klenia pokryte jest dużymi łuskami o srebrzystym odcieniu z ciemnym obramowaniem. Płetwy ma czerwone. Sześcioletnia ryba osiąga zaledwie 25 cm długości i 0,25 kg wagi. Najczęstszym łupem wędkarzy są klenie o wadze 50 dkg. Bywa jednak, że łowi się także sztuki dwukilogramowe i większe. Rekordowy kleń złowiony w Polsce ważył 6 kg. Kleń z upodobaniem przebywa w wodach powierzchniowych, w pobliżu mostów, śluz, poprzecznych tam na rzekach. W pogodne letnie dni bardzo lubi wygrzewać się na słońcu - stoi nieruchomo tuż pod powierzchnią wody. Jest rybą wszystkożerną. Zjada glony i owady, szczątki roślin i robaki, nasiona i owoce wpadające do wody, a także małe rybki i żaby. Z wędkarskiego punktu widzenia jest to ryba bardzo interesująca. Można ją bowiem łowić różnymi sposobami i prawie przez cały rok. Mimo swojej żarłoczności, wcale nie jest łatwą zdobyczą, ponieważ jest ostrożny i nie zawsze decyduje się na połknięcie przynęty. Żeruje w różnych partiach wody, w zależności od pory roku i warunków atmosferycznych. Wiosną spotyka się go w wodach o niewielkiej głębokości i spokojnym nurcie. Żeruje wtedy przy dnie. Najlepiej łowić go wówczas na gruntówkę lub przepływankę. Bierze na rosówki oraz czerwone i białe robaki. W maju, gdy nad wodą pojawiają się chrabąszcze, znakomicie łowi się na nie klenie. Bardzo dobre rezultaty daje umieszczanie tej przynęty w zestawie z kulą wodną. W ciepłe, letnie dni klenie żerują w powierzchniowych partiach wody. Można je wówczas łowić na sztuczne muszki. Atrakcyjną metodą łowienia kleni jest "spław" przynęty (motyle, muchy, koniki polne) bez spławika i obciążenia. Puszcza się przynętę z nurtem na wysnuwanej do kilku metrów żyłce. Potem zamyka się kołowrotek i prowokuje rybę delikatnym stukaniem palcem w wędzisko w momencie lekkiego naciągania żyłki przez przynętę. Drgania szczytówki przenoszone na przynętę stwarzają wrażenie poruszania się owada. Bardzo często wtedy właśnie kleń atakuje. W chłodniejsze dni lata radzimy szukać kleni w głębszych partiach wody. Najlepiej łowić wtedy na gruntówkę. Przynętą wówczas mogą być czerwone robaki, gąsienice, groch. Kleń na ogół bierze gwałtownie, trzeba więc stale być przygotowanym do zacięcia. Dobre rezultaty dają także połowy klenia na spinning powierzchniowy. Tą metodą radzimy łowić w drugiej połowie lata, w sierpniu i wrześniu. Najskuteczniejsze są w tym przypadku małe obrotówki. Kleń stosunkowo łatwo daje się holować. Jego mięso nie zawsze jest smaczne.

LESZCZ


To ryba ceniona przez wędkarzy. Występuje w wodach całej niemal Europy. W Polsce można go spotkać zarówno w jeziorach, jak i w rzekach. Występuje w dużych ilościach. Charakterystyczne odcinki rzek, gdzie z upodobaniem przebywa, nazywają się krainą leszcza. Są to wody wolno płynące, dobrze natlenione i nasłonecznione. Leszcz ma ciało wysokie, bocznie spłaszczone z małą głową i niewielkim miękkim pyskiem. Ubarwienie - srebrzystoniebieskie. Duże okazy mogą mieć odcień złotawy. Wszystkie płetwy leszcza są ciemne. Charakterystycznie wydłużona jest płetwa odbytowa. Sięga ona prawie do ogona. Najczęściej spotyka się leszcze o wadze 0,5-2 kg. Zdarzają się jednak także okazy znacznie większe. Szczególnie dorodne leszcze łowi się w jeziorach Suwalszczyzny, a także w środkowym biegu Narwi. Oficjalnym polskim rekordem w wędkarskich połowach tej ryby jest sztuka o długości 65 cm i wadze 5,1 kg. Ale jak się wydaje nie jest to rekord specjalnie wyśrubowany. Niektórzy wędkarze, ze względu na dosyć skomplikowaną procedurę, nie zgłaszają rekordowych ryb. Sami nierzadko wyłowiliśmy leszcze o długości przekraczającej 50 cm i wadze większej niż 4 kg. Leszcz prowadzi stadny tryb życia. Jest rybą spokojną, trochę leniwą. Żywi się fauną, nie gardzi także pokarmem roślinnym. Żeruje zawsze przy dnie. Tarło dobywa się w maju i w czerwcu, gdy temperatura wody przekracza 15 stopni C. Na tarliskowych płyciznach leszcze zbierają się w ogromne stada. Są w tym czasie jak odrętwiałe. Nie żerują, słabo reagują na bodźce zewnętrzne, tracą swoją zwykłą ostrożność i płochliwość. Wykorzystują to coraz częściej kłusownicy, którzy dokonują podczas tarła prawdziwej rzezi tych ryb. Leszcz poza okresem tarła właściwie bierze przez cały rok od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Można go łowić także spod lodu. Najlepszy jednak okres to sierpień i wrzesień. Radzimy wybierać się na leszcze w ciepłe, bezwietrzne dni. Ryba żeruje właściwie nieustannie. Najbardziej intensywnie bardzo wczesnym ranem i po zachodzie słońca. Świetnie bierze w jasne, księżycowe i ciepłe noce. Łowi się wówczas szczególnie duże okazy. Leszcze żerują stadami. W przypadku brania trzeba błyskawicznie rybę podnosić do góry, w przeciwnym bowiem razie można wypłoszyć całe stado na wiele godzin. I nie pomogą wówczas najlepsze nawet zanęty. Na co najchętniej biorą leszcze? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Okazuje się bowiem, że upodobania pokarmowe leszczy są różne - w każdym zbiorniku inne. Nasza rada jest więc następująca - jeśli po raz pierwszy wybieramy się nad daną wodę z zamiarem łowienia leszczy, trzeba zabrać ze sobą możliwie różnorodny zestaw przynęt i próbować. Leszcze biorą na rosówki, czerwone i białe robaki, na groch, pęczak, a także na ciasto. Zarówno w wodach stojących, jak i rzekach konieczne jest zanęcanie łowiska. Na jeziorach najlepsze rezultaty daje kilkudniowe nęcenie. Ale nie jest to konieczne. Stado leszczy można także zwabić przez nęcenie tuż przed połowem. Na jeziorach najlepiej wybierać stanowiska w osłoniętych zatoczkach i zanęcać tym, co ma być przynętą. W wodach bieżących najlepiej stosować zanęty, w których skład wchodzą różne składniki: krojone robaki, groch, pęczak i dodatkowo płatki owsiane lub otręby. W rzekach najskuteczniej łowi się leszcze gruntówką, z ciężkim ołowiem dennym. Radzimy stosować przypony o długości około 70 cm i małe ostre, ale niezbyt cienkie haczyki. Leszcz ma delikatny pysk. Jeśli trafi nam się większa, ciężka sztuka, to zbyt cienki haczyk może przerwać wargi leszcza. Podczas holowania nie wolno ani na moment dać leszczowi luzu, łatwo się bowiem uwalnia z haczyka. Nie jest to ryba walcząca. Po pierwszym, dość silnym oporze, na ogół daje się łatwo prowadzić. W pobliżu łódki lub brzegu radzimy podnieść leszcza do góry tak, aby zaczerpnął powietrza. Wówczas daje się wyjąć stosunkowo łatwo. Leszcze należy wyjmować z wody za pomocą podbieraka. Niektórzy wędkarze łowiący z piaszczystego i łagodnego brzegu usiłują wślizgiem wyrzucać leszcza na piasek. Prawie zawsze kończy się to niepowodzeniem. Na ogół haczyk przerywa wargi ryby, a jeśli nawet tak się nie stanie, to leszcz na brzegu, w momencie poluzowania żyłki natychmiast się odbija od podłoża i uwalnia z haczyka. Podbierak jest konieczny. Nie radzimy także wyjmować leszcza, zwłaszcza dużego, z podbieraka w bezpośredniej bliskości wody. Leszcz ma na całym ciele grubą warstwę śluzu i bardzo trudno utrzymać go w rękach. Na jeziorach radzimy stosować wędkę ze spławikiem. Należy jednak dokładnie wymierzyć głębokość łowiska. Przynęta powinna się znajdować na dnie lub kilka centymetrów nad nim. Brania leszcza są bardzo charakterystyczne. Ryba najpierw delikatnie chwyta przynętę i próbuje jej, unosząc ją do góry, dopiero potem łyka i usiłuje odpłynąć. Pierwszą fazę brania spławik sygnalizuje w dwojaki sposób: albo unosi się lekko do góry i pochyla, albo po kilku delikatnych drganiach kładzie się na wodzie. W obu przypadkach trzeba to spokojnie przeczekać. Dopiero w drugiej fazie, gdy spławik idzie do dołu, należy wykonać zacięcie. Przy połowie na robaki najlepiej zacinać, gdy spławik wyraźnie zanurza się pod wodę. Jeśli na haczyku znajduje się pęczak lub ciasto, radzimy zacinać w momencie, gdy zaczyna się ruch spławika do dołu. Leszcz, wbrew powszechnemu mniemaniu, jest bardzo smaczną rybą i wcale nie ma tak wiele ości, jak to sądzą niektórzy. Bardzo dobry jest także leszcz wędzony.

LIN


Lina jest w polskich wodach dużo, mimo to niewielu, nawet doświadczonych wędkarzy, może się poszczycić sukcesami w ich łowieniu. Jest to ryba bardzo lękliwa, prowadząca specyficzny tryb życia. Złowienie jej na wędkę wymaga żelaznych nerwów i niebywałej cierpliwości. Niemal nigdy nie udaje się wyłowić lina bez wcześniejszych, kilkudniowych przygotowań. Lin ma ciało walcowate, pokryte drobniutkimi łuskami i grubą warstwą śluzu. Barwa zmienna, uzależniona od otoczenia, najczęściej jednak zielonkawobrązowa lub złocista. Przy pysku lin ma krótkie, charakterystyczne wąsiki. Zamieszkuje płytkie, wolno płynące lub stojące wody, gęsto porośnięte roślinnością, o grząskim, mulistym dnie. Żeruje w mule, skąd wybiera larwy owadów, robaki i mięczaki. Miejsca przebywania linów można dość łatwo poznać po pojawiających się na powierzchni wody pęcherzykach gazów, które ryby te uwalniają podczas rycia w mule. Lin rośnie wolno, osiąga w sprzyjających warunkach około 60 cm długości i 6 kg wagi. Najczęściej jednak spotyka się osobniki mniejsze, o długości 30-40 cm i wadze około l kg. Łowienie linów nie jest sprawą prostą. Wymaga cierpliwości i starannych przygotowań. Konieczne jest przede wszystkim odpowiednie zanęcenie łowiska. Nie da się jednak tego wykonać za pomocą metod stosowanych w innych przypadkach, gdyż - jak powiedzieliśmy - lin żeruje w mule. Wrzucanie zanęty w muliste dno mija się z celem. Trzeba więc na dwa, trzy dni przed łowieniem wyznaczyć sobie stanowisko, najlepiej między gęstą roślinnością, i oczyścić je z mułu. Po odgarnięciu mułu i roślinności, sypiemy na dno sporą ilość piasku - minimum jedno wiaderko. Wyrównujemy piach, by utworzyć jasne oczko na dnie, gdzie dopiero umieszczamy zanętę. Radzimy stosować ziemniaki ugotowane na sypko i posiekane rosówki. Najlepszą przynętą na liny są rosówki lub czerwone robaki. Na białe robaczki, nawet jeśli zakładamy po kilka na haczyk, kuszą się małe sztuki. Na inne przynęty lin bierze wyjątkowo. Na łowisko trzeba się wybrać bardzo wcześnie rano, najlepiej przed świtem. Liny łowimy najczęściej na wędkę ze spławikiem. Musi on utrzymywać jedynie obciążenie. Przypon wraz z przynętą powinien leżeć na dnie. Na łowisku trzeba zachowywać się cicho. Nawet lekkie uderzenie o burtę łodzi potrafi wypłoszyć liny. Konieczna jest także cierpliwość. Na branie trzeba niekiedy naprawdę długo czekać. Lin bierze w bardzo specyficzny sposób - dosyć długo próbuje przynęty. Wędkarze powiadają, że lin "ssie" robaka. Spławik sygnalizuje to lekkimi drganiami. Następnie kładzie się na wodzie i szybko znika pod powierzchnią. Powszechne jest przekonanie, że lina nie trzeba zacinać, bo robi to sam. Faktycznie, w chwili brania przynęty lin mocno się zahacza. Jeśli jednak trafimy na większą sztukę i nie wykonamy szybkiego zacięcia, to możemy się pożegnać z rybą. Lina łowi się wśród roślinności, w płytkiej wodzie. Jeżeli zdoła on umknąć w wodorosty, to próby wyciągnięcia go z kryjówki mogą doprowadzić do zerwania żyłki. Dlatego w momencie, gdy spławik zanurza się pod wodę, należy zacinać i starać się przytrzymać rybę. Nie można pozwolić jej na ucieczkę. Przy tej metodzie łowienia stosujemy żyłkę o średnicy 0,25-0,30 mm, haczyki małe, ale mocne, najlepiej kute, z krótkim ramieniem, o rozmiarach 6-9. Okres połowów lina jest krótki. Dobrze bierze on między 15 maja a 15 czerwca, kiedy szykuje się do tarła, a potem w sierpniu i w początkach września. Nie warto wybierać się na lina ani w czasie upałów, ani w czasie chłodów. Najlepiej lin bierze w ciepłe, parne dni. Wtedy można zapolować na lina nawet bez specjalnego przygotowania, gdyż żeruje on także pod powierzchnią wody. Radzimy nie zakładać spławika w ogóle, a także nie obciążać wędki. W takim przypadku przynętę umieszczamy 20-30 cm pod powierzchnią wody, w pobliżu pływających liści roślin wodnych, najlepiej grążela. Na liściu opieramy żyłkę, a wędkę przez cały czas trzymamy w ręku. W razie brania, przeczekać należy pierwsze, delikatne drgania szczytówki i dopiero w chwilę potem zacinać. Lin jest rybą smaczną, nadającą się do przyrządzania na wiele sposobów.

LIPIEŃ


Należy do rodziny ryb łososiowatych. Jego naturalnym siedliskiem są rzeki górskie zwane krainą lipienia. Charakterystyczną cechą lipienia jest jego płetwa grzbietowa, szczególnie duża u samców w okresie rozrodu, oraz łuski, które w odróżnieniu od łusek innych ryb łososiowatych są znacznie większe i mocno osadzone. Mają one kształt regularnych sześciokątów. W płetwie grzbietowej znajduje się 4-7 twardych promieni i 13-17 miękkich, w płetwie odbytowej odpowiednio 2 - 4 twarde i 8 - 11 miękkich. Młode osobniki są barwy srebrzystej z zielonkawym odcieniem. Dorosły lipień jest złotawy z zielonkawym odcieniem i z dużą liczbą czarnych plamek na grzbiecie i bokach. Na płetwie grzbietowej czarne plamy są poukładane w szachownicę. Jest rybą charakterystyczną dla podgórskich odcinków rzek. Występuje stadnie. Tarło przebiega wczesną wiosną, gdy temperatura wody wynosi 8 - 10 °C, na dnie żwirowatym. Samica składa 2000 - 5000 jaj. Pokarm stanowią wodne zwierzęta bezkręgowe, owady opadłe na powierzchnię wody, larwy chruścików. Lipień konkuruje pokarmowe z pstrągiem. Osiąga średnio masę 0,5 - 0,75 kg. Rzadko dorasta do długości 45 cm i masy 1,5 kg. Jego mięso jest bardzo smaczne i ma specyficzny zapach. Lipienia łowimy przeważnie na muchę. Ma on duże znaczenie ze względów sportowych. Połów lipienia na muchę jest zaliczany do metod wymagających największego kunsztu wędkarskiego i najwyższych kwalifikacji.

ŁOSOŚ


Lęgnie się w rzece i pozostaje w niej jeszcze kilka lat. Dorosły łosoś żyje w morzu, do rzeki wraca jedynie na tarło. W czasie wędrówki nie pobiera pokarmu, a mimo to jest zdolny do forsowania przeszkód w postaci wodospadów lub jazów o wysokości dochodzącej do 3 m. Dorodna samica składa od 4 do 27 tyś. ziarn ikry, a tarło odbywa się na żwirowo kamienistym dnie, w którym ikrzyca gwałtownymi ruchami mocnego ogona wybija głębokie, wielkie doły. Do nich składa ikrę, a po jej zapłodnieniu przez samca zasypuje ją żwirem. Większość łososi wyciera się tylko raz, najwyżej dwa razy w ciągu życia. Zazwyczaj większość ryb powracających z rzek do morza ginie wskutek wyczerpania lub chorób. Łosoś ma wyciętą płetwę ogonową, a boki ciała ubarwione jednolicie lub z nielicznymi czarnymi plamami. Ubarwienie dorosłych ryb przebywających w morzu jest srebrzysto-stalowo-niebieskie, zaś w czasie wędrówki na tarło staje się ciemniejsze. W tym okresie samce mają barwę brązową do czerwonobrunatnej, często z czarnymi i czerwonymi plamami. Ich dolna szczęka wydłuża się w charakterystyczny, wyraźny "hak". Na wędkę łowi się go najczęściej na duże sztuczne muchy i tzw. łososiowe muchowe wędzisko, a jego połów zalicza się do najwspanialszych przeżyć wędkarskich. W Szwecji i w innych północnych krajach złowienie łososia należy do szczytowych osiągnięć wędkarskich. Dorasta do 150 cm i osiąga masę około 35 kg. Najcięższy złowiony łosoś ważył przeszło 46 kg. Ryba ta żyje po obu stronach Oceanu Atlantyckiego. W Europie występuje przy zachodnich brzegach Portugalii, w Zatoce Biskajskiej, w Morzu Północnym i Bałtyckim, przy północnych brzegach Skandynawii aż po Północny Ocean Lodowaty i Morze Białe, w Ameryce zaś wzdłuż całego wybrzeża Atlantyku. Żyje także w Islandii i Grenlandii. Do Czech łosoś ciągnął Łabą wielkimi stadami aż do czasu, gdy wybudowano zapory i jazy, których nie mógł pokonać. Występował w Wełtawie i Otawie.

MIĘTUS


Jest to ryba o całkowicie odmiennych upodobaniach niż większość gatunków słodkowodnych. Ryba, która ożywia się w chłodnej wodzie, a najlepiej czuje się w lodowatej. W okresie upałów, gdy temperatura wody sięga 20 stopni C, miętus popada w odrętwienie - nie żeruje, nie pływa, leży nieruchomo, w ciemnych kryjówkach na dnie. Najaktywniejszy jest wtedy, gdy temperatura spada poniżej 7 stopni. Intensywnie żeruje, kiedy szykuje się do tarła, które odbywa na przełomie grudnia i stycznia. Pokarm pobiera wyłącznie nocą. W ciągu dnia ukrywa się w ciemnych miejscach. Miętus to ryba chłodu i nocy. Należy do rodziny dorszowatych. Ma szeroką, płaską głowę, silne szczeki wypełnione małymi, ostrymi zębami oraz jeden, krótki wąs. Ciało gładkie, śliskie, pokryte drobnymi łuskami. Barwa - od jasnobrązowej po oliwkowozieloną, tworzącą na bokach charakterystyczny, marmurkowy rysunek. Jest to ryba drapieżna, bardzo żarłoczna, a mimo to rosnąca powoli. Miętus w naszych warunkach dorasta do 50 cm długości i 2 kg wagi. Najczęściej łowi się jednak sztuki około 0,5 kg. Miętus jako drapieżnik szerzący spustoszenie wśród młodych ryb szlachetnych nie podlega ochronie. Miętusy łowi się wyłącznie nocą. Najlepiej późną jesienią, w końcu października i w listopadzie, kiedy zaczynają się przymrozki. Przynęta musi leżeć na dnie. Na ogół do połowu tej ryby używa się gruntówek z ciężkim ołowiem. Najskuteczniejszymi przynętami są: rosówki, pęczki czerwonych robaków lub martwe rybki (jazgarze, kiełbie i ukleje) z rozciętymi brzuchami. W cieplejsze dni miętus żeruje wyłącznie w głębokich dołach, jednakże z nastaniem pierwszych przymrozków wypływa także na płycizny. Stosunkowo najwięcej miętusów żyje w Bugu i Wiśle. Listopadowe, nocne połowy prawie zawsze przynoszą bogaty plon. W miejscu pojawienia się jednego brania, spodziewać się można następnych. Miętus bierze zdecydowanie i dość głęboko połyka przynętę. Przez chwilę pozostaje nieruchomy i dopiero potem powoli odpływa. Holowanie raczej nie sprawia kłopotu. Miętus jest rybą o wysokich walorach smakowych.

OKOŃ


Obok płoci, jest najbardziej pospolitą rybą słodkowodną. w Polsce. Pięknie ubarwiony drapieżnik atakuje każdą żywą, poruszającą się w wodzie przynętę. Wydawałoby się, że złowienie okonia jest najprostszą sprawą na świecie. Rybę tę skutecznie łowią nawet małe dzieci, ale... okoń okoniowi nierówny. O ile młode okonie o niewielkich rozmiarach faktycznie same wchodzą na haczyk, o tyle złowienie dużej sztuki, zwanej w gwarze wędkarskiej garbusem, wymaga doświadczenia i umiejętności. Okoń zamieszkuje właściwie we wszystkich rzekach i jeziorach w Polsce. W niektórych zbiornikach rozmnaża się ponad miarę, gdzie zakłóca równowagę biologiczną. Z tego względu nie podlega ochronie. Jest to ryba, której ubarwienie, a ściślej rzecz biorąc - odcień, zależy od podłoża. Najczęściej grzbiet okonia jest ciemnozielony, natomiast boki zielone z żółtym lub niebieskim odcieniem. Charakterystyczne są dla niego poprzeczne ciemne pręgi. Jest ich 5 - 9. Płetwę grzbietową ma okoń dwudzielną. W przedniej części rozpiętą na ostrych promieniach. Ma ona barwę ciemną. Wszystkie pozostałe płetwy są intensywnie czerwone. Okoń mimo ogromnej żarłoczności rośnie powoli. W ósmym roku życia osiąga zaledwie 25 cm długości i wagę około 35 dkg. Okazy o długości 40 cm i wadze 1,5 kg uchodzą za wyjątkowo rzadką zdobycz. Najczęściej na wędkę łowi się okonie o długości 15 - 25 cm. Okoń bierze właściwie przez cały rok, łącznie z miesiącami zimowymi. Apetyt dopisuje mu nawet w czasie tarła. Ryby te żerują stadami, najczęściej przy dnie, ale nie jest to reguła. Bywa, że penetrują środkowe partie wody, a niekiedy można je znaleźć pod powierzchnią. Dlatego przy połowach okoni radzimy próbować na różnych głębokościach i w różnych miejscach. Okonie można łowić przy użyciu różnorodnych metod: na wędkę ze spławikiem, na żywca, na gruntówkę, a także na spinning. Najlepszymi przynętami są rosówki, czerwone robaki i małe rybki - ukleje, jazgarze, słonecznice. W zbiornikach, w których ryba ta występuje masowo, najlepiej łowi się okonia na okonia. Drapieżniki te pożerają się bowiem wzajemnie. Mały pięciocentymetrowy okoń jest świetną przynętą na większą sztukę. W strefie przybrzeżnej jezior na o-gół mamy do czynienia z dużymi stadami średniej wielkości okoni, 15 - 20 cm. Ich połów jest sprawą prostą. Wystarczy zwykła wędka spławikowa i świeże, żywo poruszające się robaki, aby nałowić okoni co niemiara. Ryby te biorą zdecydowanie, nie są zbyt płochliwe, stają się więc łatwym łupem nawet zupełnie niedoświadczonych wędkarzy. Nie ma więc sensu szczegółowe opisywanie tego rodzaju połowów. Ograniczymy się jedynie do dwóch uwag. Radzimy stosować większe haczyki, najlepiej złocone kryształki o numeracji 8 - 9 i stosunkowo szybko zacinać. Chodzi o to, aby nie dopuścić do zbyt głębokiego połknięcia haczyka przez rybę. Uwalnianie go jest bowiem ogromnie kłopotliwe. A większy haczyk nie stanowi nawet dla małego okonia problemu - ma on bowiem bardzo duży otwór gębowy. Konieczne jest jedynie dokładne ukrycie haczyka w przynęcie. Druga nasza rada dotyczy zwabienia i utrzymania stada okoni na łowisku. Zanęcanie przed połowem tradycyjnymi metodami ma niewielki sens, bo okonie błyskawicznie pochłoną zanętę i odpłyną dalej. Zwabić je można w dwojaki sposób. Albo kilkakrotnie wyrzucać daleko błystkę i podprowadzać ją aż pod spławikowa wędkę, albo - jeśli łowimy z łodzi - uwiązać do dziobu, mniej więcej w połowie głębokości wody, powyginaną, błyszczącą puszkę po konserwach. Daje ona refleksy świetlne świetnie wabiące o-konie. Podczas połowu radzimy nie żałować robaków i od czasu do czasu, niezależnie od tego, co zakładamy na haczyk, wrzucać kilka sztuk w charakterze zanęty. Łowienie okoni na robaki daje najlepsze rezultaty wiosną i latem. Jesienią radzimy łowić na żywca. Nie polecamy jednak stosowania kotwiczek, nawet małych. Okoń ma bardzo dobry wzrok i kotwiczka raczej go odstrasza. Żywca należy zakładać na większe haczyki. Rozmiar powinien być dostosowany do wielkości rybki używanej na przynętę. Polecamy haczyki o numeracji 4 - 6. Żywca zakładamy za obie wargi. Jesienne połowy na żywca mogą zaowocować trochę większymi okazami, nawet "garbusami", o długości 30 - 35 cm. Na ogół starsze okonie są ostrożniejsze, nie atakują przynęty natychmiast. Często ubiegają je młodsze i mniejsze. Niejednokrotnie zdarza się, że podczas połowów na żywca chwytamy okonia niewiele większego od przynęty. Prawdziwie dorodne okazy, o wadze ponad 0,5 kg łowi się tylko przy użyciu spinningu. Spinningowanie w strefie przybrzeżnej jeziora nie ma sensu, kiedy myślimy o złowieniu dużego okonia. Okazowe sztuki przebywają w głębszych partiach wody, najczęściej na stokach podwodnych górek. Zlokalizowanie miejsc przebywania okoni w jeziorze nie jest trudne. Na ogół są one tam, gdzie z powietrza polują na ryby mewy i rybitwy. Na jesieni łatwo zaobserwować takie miejsca. Najskuteczniejsze przy połowie okoni są niewielkie błystki obrotowe z czerwonym chwościkiem, w którym ukryta jest kotwiczka. Łowienie okoni na spinning różni się od metod stosowanych przy połowach innych ryb. Błystki należy prowadzić stosunkowo szybko i raczej nie zwalniać, a przyspieszać tempo nawijania żyłki. Po wyrzuceniu przynęty trzeba pozwolić jej swobodnie opaść na dno i odczekać dłuższą chwilę, następnie szybko poderwać błystkę do góry, a żyłkę zwijać w dużym tempie. Bardzo często właśnie wówczas okoń atakuje. Jeśli atak nie nastąpił, zwalniamy tempo prowadzenia błystki i ponownie kładziemy ją na dno tzw. jigowanie. Po chwili powtarzamy całą operację. Pamiętajmy, że przy połowie spinningiem na stoku podwodnej górki należy prowadzić błystkę równolegle do stoku. Zdecydowanie odradzamy stosowanie metalowych przyponów, zresztą są one niepotrzebne. W czasie spinningowania trzeba często zmieniać stanowiska. Okonie wędrują bowiem z miejsca na miejsce.Bardzo dobre rezultaty dają zimowe połowy okoni..

PŁOĆ


Należy do najbardziej pospolitych ryb naszych wód. Można o niej powiedzieć, że jest pocieszycielką wędkarzy. Gdy nic nie bierze, nawet nie "ciupie", zawsze na pocieszenie płoteczka się przydarzy. Płoć spotykamy dosłownie we wszystkich akwenach wodnych: w stawach, rzekach, jeziorach, strumieniach górskich. Jest jej dużo, ale nie taka ona łatwa do zdobycia, jak się wydaje. Większe sztuki są płochliwe i bardzo wybredne. Płoć jest rybą wszystkożerną i na ogół nie mającą kłopotów ze zdobywaniem pokarmu, zwłaszcza latem. Jest więc najczęściej najedzona i dlatego wybredna. Płoć nie osiąga dużych rozmiarów - dorasta do 30 - 35 cm długości i na ogół nie przekracza 0,5 kg wagi. Ma ciało lekko spłaszczone, pokryte dużą łuską, otwór gębowy mały, grzbiet - zielonkawy, boki - biało-srebrzyste, tęczówkę oka oraz płetwy - czerwone. Tarło płoci odbywa się najczęściej na przełomie kwietnia i maja, w płytkich, dobrze nasłonecznionych wodach. Narybek początkowo odżywia się planktonem, a starsze ryby larwami owadów i małymi mięczakami. Płoć to najczęstsza zdobycz wędkarzy. Niektórzy wręcz specjalizują się w jej połowach. Bierze na bardzo różne przynęty: białe i czerwone robaki, larwy ochotek i chruścików, pszenicę, pęczak, groch, ziemniaki, chleb, owady i różnego rodzaju ciasta oraz pasty. Co najlepiej zakładać na haczyk? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta, bo jak już powiedzieliśmy jest to ryba na ogół syta i przez to wybredna. Praktyka potwierdza tylko zasadę - latem skuteczniejsze są przynęty pochodzenia roślinnego, natomiast wiosną, na jesieni i w zimie lepiej stosować robaki i larwy owadów. Także przy nagłym ochłodzeniu w lecie należy raczej łowić na robaki. A w ogóle na połów płoci radzimy zabierać ze sobą różnorodne przynęty i co jakiś czas je zmieniać. Łowisko trzeba zanęcać. Ale można to robić bezpośrednio przed połowem. Dobrą zanętą są płatki owsiane, otręby, rozgniecione ziemniaki. Jeśli zamierzamy łowić na pszenicę, pęczak lub groch, to nimi też zanęcamy. Skuteczność w połowach płoci w dużej mierze zależy od delikatności sprzętu. Radzimy używać lekkiej wędki ze spławikiem. Żyłka powinna być cienka - 0,15 mm, przypon - 0,10 mm, spławik - smukły, czuły, dobrze wyważony, obciążenie jak najmniej widoczne. W braniu płoci charakterystyczne jest delikatne, ledwie widoczne drganie spławika. Moment zacięcia trzeba wyczuć. Łowienie płoci - mimo że na pozór jest to łatwa ryba - wymaga refleksu. Przy zastosowaniu ciasta lub przynęty roślinnej zacinać trzeba przy pierwszym głębszym pod-topieniu spławika. Kiedy mamy na haczyku robaka, nie wolno się zanadto spieszyć. Płoć, zwłaszcza większa sztuka, gdy próbuje przynętę może kilkakrotnie lekko podtopić spławik, nim zdecyduje się na wzięcie robaka. Zacinamy, gdy spławik wyraźnie idzie pod wodę. Duże płocie żerują przy dnie, na dość głębokiej wodzie. W celu złowienia okazałej sztuki radzimy używać spławika przelotowego i zarzucać przynętę w dość znacznej odległości od stanowiska. W rzekach dobre rezultaty przy połowach płoci daje przepływanka, z tym wszakże zastrzeżeniem, że trzeba dokładnie wymierzyć grunt i prowadzić przynętę tuż nad dnem. W upalne, bezwietrzne dni warto spróbować połowu płoci tuż pod powierzchnią wody w rzece. Radzimy stosować kulę wodną, a na haczyku robaki lub owady. Płocie z powodzeniem łowi się także spod lodu. Najlepiej biorą w zimie na robaki. Ale jeśli nie mamy takiej przynęty, można próbować na ciasto lub chleb.

PSTRĄG TĘCZOWY


Obejmuje kilka gatunków pstrągów żyjących w Ameryce Północnej i odznaczających się między innymi tym, że przez środek ich ciała przebiega czerwona lub nawet purpurowa pręga, boki pokrywają ciemne plamy. Dorosłego, wyrośniętego pstrąga tęczowego bardzo łatwo jest odróżnić od pstrąga potokowego i źródlanego, dzięki owej czerwonej prędze na bokach ciała. Jego ciało jest bardziej krępe i pokryte gęsto licznymi czarnymi plamkami, które występują także na płetwie grzbietowej i ogonowej. Ubarwienie głowy samców staje się intensywniejsze w okresie tarła. Żyje zarówno w wodach stojących, jak płynących, często bywa hodowany w stawach w mieszanej obsadzie z karpiem. Tarło pstrąga tęczowego przypada na okres zejścia lodów (luty i marzec, a w północnych rejonach niekiedy i maj). Samica składa od 500 do 3 tyś. ziarn ikry, które po zapłodnieniu zagrzebuje w piasku lub żwirze. Przeciętnie pstrąg tęczowy osiąga długość 50 cm i masę 0,6 - l kg. W optymalnych warunkach może uzyskać imponujące rozmiary faz 90 cm i 6 - 7 kg). Pokarm pstrąga tęczowego stanowią skorupiaki, mięczaki, larwy owadów i owady dorosłe opadające na powierzchnię wody. Do Europy został przywieziony w minionym stuleciu z USA i stopniowo rozprzestrzenił się po całym jej obszarze. W Czechosłowacji występuje w wodach pstrągowych o specjalnym charakterze, np. w Dyi, górnej Wełtawie, Louczni, Metui, Upie, Hornadzie, Nitrze, Popradzie itd. Ze względu na swoją bojowość i piękny wygląd należy do ryb ulubionych przez wędkarzy. Po zacięciu potrafi wysoko wyskakiwać nad powierzchnię wody i twardo walczyć o życie. Można go łowić metodą spinningową na błystkę i martwą rybkę) i muchową (na sztuczne muchy). Ma duże znaczenie gospodarcze. Wylęg podchowuje się w wylęgarniach i następnie obsadza w stawach jako rybę dodatkową.

PSTRĄG POTOKOWY


Jest mieszkańcem chłodnych i zasobnych w tlen potoków i rzek. Jego silne, walcowate ciało jest przystosowane do pokonywania szybkiego prądu wody. Jego ubarwienie jest bardzo zmienne - od zielonego przez brunatne do niebieskawego, często także można spotkać osobniki czysto złote lub fioletowe aż do czarnych. Grzbiet, boki ciała i głowa za oczami są pokryte wielkimi czarnymi i czerwonymi plamami o różnobarwnych obwódkach. Pstrąg ten ma silne płetwy, ogonowa jest duża i lekko tylko wycięta, u starszych osobników kończy się równo lub jest nieco zaokrąglona. Hak na dolnej szczęce u samic słabo się zaznacza. Tarło przypada na koniec jesieni lub zimę, najczęściej odbywa się w listopadzie lub w grudniu na czystym, nie zamulonym, piaszczystym lub żwirowatym dnie. Ryby ciągną z niżej położonych stanowisk do znajdujących się wyżej mniejszych dopływów. Samica zagrzebuje zapłodnioną ikrę w dnie, chroniąc ją w ;ten sposób przed uszkodzeniem i przed naturalnymi wrogami. Jedna samica składa zwykle około 3 tyś. ziarn ikry, bardzo dużych, zabarwionych pomarańczowo. Rozwój embrionalny trwa od 2,5 do 4 miesięcy. Pokarm pstrągów jest bardzo urozmaicony. Młode zjadają larwy wodnych owadów oraz owady, które spadły na powierzchnię wody. Ryby dorosłe pożerają drobne zwierzęta wodne, małe rybki. W razie niedoboru pożywienia mogą stać się kanibalami. Pstrąg żyje przeciętnie 3 - 5 lat, maksymalnie 12 lat. Tempo wzrostu zależy od warunków środowiska. Przeciętna masa pstrąga potokowego wynosi około 0,5 kg, trafiają się jednak okazy o masie l kg, a sporadycznie nawet 5 - 7 kg. Ryba ta żyje w Europie od wybrzeża murmańskiego i Islandii aż po Morze Śródziemne, na Bałkanach, a także w Azji Mniejszej, w północnej Afryce, w Iranie. Jest ceniony przede wszystkim jako bojowa sportowa ryba. Łowi się go zarówno na błystkę lub martwą rybkę metodą spinningową, jak i na sztuczną muchę metodą muchową.

SANDACZ


To bardzo atrakcyjna ryba dla wędkarzy. Nie tylko dlatego, że szlachetna i bardzo smaczna, ale również dlatego, że trudna do przechytrzenia - ostrożna i podejrzliwa. Jest to bardzo żarłoczny drapieżnik z rodziny okoniowatych. Żywi się wyłącznie małymi rybami, na które poluje przede wszystkim nocą. Żeruje tuż przy dnie w głębokich wodach o czystym, żwirowatym lub piaszczystym dnie. Wszędzie tam, gdzie dno jest zarośnięte roślinnością, z całą pewnością sandacza nie znajdziemy. Stosunkowo licznie występuje w dużych rzekach na odcinkach zwanych krainą leszcza. Można go także spotkać w jeziorach. Sandacz ma ciało wydłużone, z szarymi bokami poprzecznie pręgowanymi. Charakterystyczne dla tej ryby są dwje płetwy grzbietowe i duże zęby wystające w przedniej części pyska. Sandacz rośnie wolno. W ósmym roku życia osiąga 70 cm długości i 3 kg wagi. Najstarsze okazy dorastają do 15 kg wagi i l m długości. Sandacze łowi się przede wszystkim na żywca i na ogół w nocy. Na brania w zasadzie można liczyć dopiero od godziny 21. Stosunkowo nieźle bierze również tuż przed świtem. Najlepszą metodą połowu jest gruntówka z ciężkim ołowiem dennym. Jednakże, ze względu na specyficzny sposób brania tej ryby, konieczne jest stosowanie dłuższych przeponów - 80-100 cm. Żyłka nie może być zbyt gruba - maksimum 0,30 mm, przypon - 0,25 mm. Radzimy stosować haczyki pojedyncze, niezbyt duże, najlepiej o rozmiarach 8-10, przynętę małą. Żywiec powinien mieć długość 5-8 cm. Sandacz najchętniej bierze na jazgarze, ukleje, płotki i kiełbie. Zakładamy żywca za obie górne wargi. Sandacz bierze dosyć długo. Nie wolno spieszyć się z zacinaniem. Lepiej później zaciąć niż zbyt wcześnie. W pierwszej fazie brania drapieżnik chwyta przynętę i próbuje z nią odpłynąć. Następnie obraca ją w pysku tak, aby pożreć rybę od strony głowy. W momencie połykania zaczyna uciekać. I dopiero wtedy trzeba wykonać energiczne zacięcie. Sandacz na ogół nie walczy, pozwala się wyholować jak kłoda drewna. Niektórzy wędkarze praktykują połowy sandacza na spinning. Jest to jednak mało skuteczna metoda. Po pierwsze dlatego, że tego rodzaju łowienie ma sens tylko na przełomie dnia i nocy. W ciągu dnia sandacz bierze wyjątkowo. W nocy zaś błystka nie spełnia swojego zadania. Pozostaje tylko albo wczesny świt, albo późny wieczór. Po drugie -- na sandacza trzeba stosować bardzo małe (5--7 cm) błystki wahadłowe, lub twistery, które należy prowadzić tuż nad dnem i jednocześnie bardzo wolno. W praktyce jest to wielce kłopotliwe. Wirówki natomiast przy połowach sandaczy w ogóle nie zdają egzaminu. W ciepłe, pochmurne noce warto zamiast żywca założyć na haczyk gruntówki martwą rybkę. Ale musi być ona świeża i tuż przed wrzuceniem do wody rozcięta. Zapach krwi zwabia niekiedy drapieżniki lepiej niż żywiec. Sandacz najlepiej bierze w sierpniu i wrześniu, w pochmurne noce. Od pierwszego stycznia do końca maja trwa okres ochronny. W żadnym wypadku nie wolno wtedy łowić sandaczy. Wymiar ochronny wynosi na naszych łowiskach 45 cm natomiast na zbiornikach woj śląskiego 50 cm. Nie wolno również złowić jednorazowo więcej niż 2 sztuki tego gatunku.

SIEJA


(Coregonus lavaretus) Jest to trudna do złowienia ryba. Był czas, gdy szeroko dyskutowano, czy w ogóle można łowić sieję na wędkę. Okazało się, że w pewnych porach dnia (późnym wieczorem) przy zastosowaniu odpowiednich przynęt jest to możliwe. Najlepiej jednak łowi się sieję w okresie zimowym, spod lodu. Nie znaczy to oczywiście, że sprawa jest prosta. Złowienie siei na wędkę to nadal spory wyczyn. Ryba ta należy do rodziny łososiowatych. Żyje w chłodnych, głębokich jeziorach obfitujących w tlen. Niedawno jeszcze potwierdzano obecność tej ryby w 63 polskich jeziorach, na Pojezierzu Pomorskim, Mazurskim i Suwalskim. Obecnie jednak zasięg występowania siei najprawdopodobniej mimo zarybiania już się zmniejszył. A sieja jest bardzo wrażliwa na jakość wody. Jest rybą żyjącą w stadach. Do trzeciego roku życia odżywia się wyłącznie planktonem. Później w skład jej menu wchodzą także różnego rodzaju robaki, małże oraz drobne ryby, zwłaszcza stynki. W odpowiednich warunkach rośnie szybko, osiągając po kilku latach wagę nawet 6 kg. Najczęściej jednak spotyka się sztuki o długości około 50 cm i wadze 1 kg. W lecie, w ciągu dnia, na ogół przebywa w głębokich partiach jezior, w miejscach o zimnej wodzie. Nocą podchodzi pod powierzchnię i na płycizny. W listopadzie i grudniu odbywa się tarło. Łowienie siei w lecie to ogromnie trudna sprawa. Zdarzają się jednak przypadki złowienia tej ryby, przy zastosowaniu cienkiej żyłki - 0,15 mm, maleńkiego haczyka i takich przynęt jak: ochotki, czerwone robaki, małże. Stosunkowo skutecznie łowi się sieję spod lodu. Należy jednak pamiętać, że okres ochronny dla tej ryby trwa od 15 października do 31 grudnia. Zimo-połowy można więc rozpoczynać dopiero w styczniu. Łowisk siei trzeba szukać daleko od brzegów, w miejscach o głębokości 10-30 m. W charakterze przynęt stosuje się ciężkie błystki podlodowe, zbliżone wyglądem do stynki. Żyłka powinna być cienka, nie grubsza niż 0,20 mm. Sposób łowienia polega na klasycznym dla zimowego wędkowania podciąganiu i opuszczaniu przynęty. Podciągać należy wolniej, opuszczać szybciej. Brania następują w końcowej fazie podciągania błystki. Złowienie siei powyższą metodą wymaga cierpliwości. O skuteczności połowów tej ryby świadczą wyniki zawodów, jakie od paru lat organizowane są w województwie suwalskim. Przeciętnie branie następuje raz na 10 godzin. Połowa -startujących w ogóle nic nie łowi. Nie jest to więc łatwa ryba. Ale spróbować ją przechytrzyć łatwo. Wymiar ochronny siei - 35 cm. W ciągu doby wolno złowić cztery sztuki.

SUM


(Silurus glanis) Sum to największa, najbardziej żarłoczna i chyba najsmaczniejsza ryba słodkowodna w Polsce. Przez długie lata sum nie podlegał ochronie. W konsekwencji dość skutecznie wytępiono tę rybę. Niegdyś masowo występował on w Wiśle, Odrze, Bugu, Narwi, Pilicy. Sumy łowiło się nawet w małych rzeczkach. Obecnie sumów jest coraz mniej. A te, które udaje się jeszcze złowić, nie zawsze nadają się do jedzenia. Przyczyną wytępienia suma z naszych rzek stało się nie tylko masowe, prowadzone na rabunkową skalę, odławianie tej ryby, ale również ogromne zanieczyszczenie wód. Sum jest rybą wrażliwą na jakość wody. W mocno zanieczyszczonych rzekach znacznie gorzej żeruje i rozmnaża się. Suma trudno zdobyć, zwłaszcza okazy o wadze 15--20 kg. Stosunkowo licznie ryba ta występuje jeszcze w Bugu, Narwi i w niektórych odcinkach Odry. Sum ma mocno wydłużone, bezluskie ciało o plamistym, szaroczarnym ubarwieniu, dużą głowę z nieproporcjonalnie małymi oczami i wielką paszczę. W kącikach górnej szczęki dwa długie wąsy, a na żuchwie cztery mniejsze. Jest rybą głębokiej wody. Żeruje nad dnem, polując na ryby, raki, żaby. Nie gardzi także larwami owadów, mięczakami, zjada właściwie każdy pokarm pochodzenia zwierzęcego, który udaje mu się znaleźć na dnie. Żeruje wyłącznie nocą. W ciągu dnia leży odrętwiały na dnie, najczęściej między kamieniami lub korzeniami. Dopiero po zapadnięciu zmroku opuszcza swoją kryjówkę. Pod powierzchnię wody raczej nie wypływa. Robi to niekiedy przed burzą, a także w przypadku silnego zanleczyszczenia wody. Dorasta do 2 m długości i kilkudziesięciu kilogramów wagi. Rekordowy sum złowiony na wędkę w Polsce miał 2,25 m długości i ważył 88 kg. Najczęściej jednak łupem wędkarzy stają się sumy niewielkie, o wadze 3--5 kg. O sumach krążą różnego rodzaju legendy. Opowiadania niektórych wędkarzy sprawiają wrażenie, że złowienie suma to nie lada wyczyn, wymagający specjalnego, wędkarskiego wtajemniczenia. A tymczasem łowienie sumów to bardzo prosta sprawa, znacznie mniej skomplikowana niż na przykład połowy szczupaka czy sandacza. Oczywiście, wyłowienie suma olbrzymiego wymaga pewnych umiejętności, ale taka ryba zdarza się rzadko. Natomiast połowy przeciętnych w naszych rzekach kilkukilogramowych sztuk są tak proste, że z powodzeniem mogą się do tego zabierać nawet początkujący wędkarze. Najważniejszą rzeczą przy połowach suma jest znajomość miejsc żerowania tych ryb. Najczęściej spotyka się je w głębokich rzecznych dołach, w pobliżu nurtu. W ciepłe, letnie noce sum, kiedy wychodzi na łowy, wydaje krótkie, dobrze słyszalne dźwięki, przypominające rechot żab. W rzekach sumy łowi się nadal wyłącznie gruntówką. Próby łowienia na blachę raczej nie dają rezultatów. Najlepszą przynętą są duże rosówki lub żywiec -- kielbie, płocie, małe okonie. Rosówki zakładamy na haczyk (musi być duży i mocny) -- po trzy i więcej. Żyłka powinna być raczej gruba, ale bez przesady. Polecamy 0,40 mm. Sum na ogół bierze zdecydowanie, ale z zacinaniem nie radzimy się spieszyć. Jest rybą silną, ale niezbyt waleczną. Mniejsze sztuki dają się wyholować właściwie bez oporu. Duży sum próbuje uciekać, ale dość łatwo go powstrzymać. Wykonuje on wówczas manewr, zwany przez wędkarzy murowaniem. Po prostu kładzie się na dnie i nie daje się od niego oderwać. Sprawia to wrażenie silnego zaczepu. Aby poderwać suma z dna, trzeba wykonać kilka lub kilkanaście stosunkowo mocnych, szybkich podcięć. Jeśli go ruszymy, to już łatwo daje się prowadzić. Choć bywa, że w pobliżu brzegu lub łodzi ponownie zrywa się do ucieczki. Przy połowie sumów konieczna jest osęka. Nawet średniej wielkości sztuka (około 10 kg) nie mieści się do podbieraka. Grot osęki jednym silnym ruchem wbija się od spodu w dolną szczękę suma. Najlepszym okresem połowów suma jest przełom lipca i sierpnia. Szczególnie dobrze bierze w porze żniw. Niekiedy można suma złowić w ciągu dnia, zwłaszcza na jeziorach. Zdarza się to na jakiś czas przed burzą. Zmiany ciśnienia, jakie wówczas następują, prowokują suma do żerowania. Wymiar ochronny -- 70 cm. Niekiedy małe sumy myli się z sumikami karłowatymi. Odróżnia się te ryby przede wszystkim po liczbie wąsów. Sumiki karłowate mają 8 krótkich wąsików, po cztery na każdej szczęce. Sum ma tylko 6 wąsów, z czego dwa, nawet u małych ryb, są wyraźnie dłuższe od pozostałych.

SZCZUPAK


(Esox lucius) Szczupak to król słodkowodnych drapieżników, przedmiot marzeń początkujących wędkarzy i powód do dumy doświadczonych kolegów po kiju. Złowienie pierwszego szczupaka zawsze jest dużym przeżyciem i niejako nobilituje wędkarza. Rzecz ciekawa, że na ogół szybko zapomina się o złowionych sumach, sandaczach, węgorzach, leszczach, a szczupaki jednak się pamięta. Jeden z naszych znajomych wędkarzy świetny spinningista, znakomicie wyspecjalizowany w połowach szczupaków ma w swoim domu kilkadziesiąt wyprawionych łbów tej ryby i o każdym potrafi opowiedzieć niemal całą historię. Kiedy i gdzie złowiony, w jakich warunkach, ba! dokładnie pamięta przebieg walki z rybą. Co tak wędkarzy ciągnie do szczupaka? Dlaczego ta właśnie ryba uchodzi za najcenniejsze wędkarskie trofeum? Nie jest to przecież ryba zbyt smaczna. Sum czy sandacz są nieporównywalnie lepsze. A jednak, tak naprawdę podniecają nas właśnie szczupaki. Rzecz chyba w tym, że wędkarstwo to przede wszystkim sportowa pasja. I niekoniecznie chodzi tu o zawody, punkty, miejsca. Urok wędkowania polega na rywalizacji, ale nie z kolegami po kiju, a z rybą właśnie. Szczupak to godny przeciwnik. I może dlatego ta właśnie ryba tak nas fascynuje. Nie zawsze udaje się wędkarzowi wygrać ze szczupakiem, choć na pozór wszystkie atuty ma on w swoim ręku. I na tym między innymi także polega urok wędkowania. Przegrana bywa czasem atrakcyjniejsza od pospolitego zwycięstwa. Szczupak to ryba silna i przebiegła, walcząca do ostatka. Takie zaskakująco inteligentne skrzyżowanie mięśni z zębami. Szczupak ma duży, uzbrojony w mocne zęby pysk, co pozwala mu chwytać i pożerać niewiele mniejsze od niego ofiary. Barwa tej ryby na ogół "maskująca", czyli dostosowana do otoczenia. Z tym, że osobniki starsze są na ogół ciemniejsze - szaro - lub czarno-zielone. Młode to tak zwane szczupaki zielone, w kolorze podwodnej roślinności, z żołtymi cętkami. Dość wyraźne różnice zachodzą w wyglądzie szczupaków zyjących w rzekach i jeziorach. Rzeczne są smuklejsze i dłuższe, jeziorowe - krępe, o zwartej, silnej budowie. Jeślibyśmy porównali dwa szczupaki o tej samej długości z rzeki i jeziora, to ten drugi zawsze będzie znacznie cięższy. Szczupak jest drapieżnikiem o niebywale rozwiniętym instynkcie chwytania pokarmu. Nawet gdy jest najedzony do syta, rozleniwiony i prawie odrętwiały, nie podaruje sobie przepływającej ryby. Jeśli ją wyczuje, skoczy do ataku. Celowo użyliśmy słowa "wyczuje". Bo szczupak posługuje się nie tyle wzrokiem czy węchem, co czułym narządem linii bocznej. Jeśli wyczuwa przynętę linią boczną, reaguje niemal odruchowo. Wzrok jest u szczupaka zmysłem drugorzędnym. Choć nieprawdą jest - jak sądzą niektórzy - że szczupak, to prawie ślepa ryba. Na ogól przebywa w strefach przybrzeżnych jezior i rzek, polując na zdobycz z zasadzki. Zaczaja się w roślinach, między kamieniami i atakuje błyskawicznym skokiem. Gdy spudłuje, co mu się dosyć często zdarza, wraca do swojej kryjówki. Raczej nie decyduje się na ściganie ofiary. Choć niekiedy zdarzają się takie przypadki. Najintensywniej żeruje wczesną wiosną i jesienią. Utarło się mniemanie, że szczupak to samotnik, prowadzący osiadły tryb życia. Zamieszkuje w wybranym rejonie i rzadko podejmuje dłuższe wędrówki. Okazuje się, że nie są to opinie pewne. Z badań, które przeprowadzali w ostatnich latach niemieccy ichtiologowie wynika, że młode szczupaki chętnie łączą się w niewielkie grupy i zgodnie polują razem. Trzymają się na ogół jednego rejonu i nie wypływają poza swoje terytorium. Grasują na obszarze około 100 m kwadratowych. Natomiast starsze okazy o długości większej niż 75 cm prowadzą ściśle samotniczy tryb życia. Często jednak z bliżej nie wyjaśnionych przyczyn podejmują dalekie, nawet wielokilometrowe wędrówki. Badania nad odżywianiem się szczupaków przyniosły wiele zaskakujących rezultatów. Głównym pożywieniem licznej grupy szczupaków z jezior były okonie i płotki. Ale znaleziono w żołądkach szczupaków także raki, małże, owady, a nawet węgorze i ptaki. Badania potwierdziły, że drapieżniki te mają dobry wzrok i potrafią precyzyjnie odróżniać nie tylko kształty, ale także odcienie barw. Najlepiej spostrzegają kolor złoty i srebrny. Ale do ataku najskuteczniej prowokuje je połączenie koloru złotego z zielonym. Przeprowadzono także eksperymenty polegające na podawaniu szczupakom pokarmów w ciemności. Brak światła absolutnie im nie przeszkadzał. Dzięki organowi linii bocznej doskonale lokalizowały przynętę. Wynika z tego, że wzrok choć nie jest szczupakowi niezbędny podczas polowania, w określonych warunkach może spełniać dość istotną rolę. I powinno się o tym pamiętać, zwłaszcza przy wyborze kolorowej błystki, a także przy zastanawianiu się, czy stosować metalowe przypony? Szczupaki przeciętnie dorastają do l m długości i 10--15 kg wagi. Takie jednak okazy łowi się w naszych rzekach coraz rzadziej. Najczęstszą zdobyczą wędkarzy są sztuki o wadze l--2 kg. Inna rzecz, że niewielu wędkarzy z góry nastawia się na dużego szczupaka. Na ogół przy połowach na żywca stosuje się zbyt małe przynęty. Na dziesięciocentymetrową rybkę skusi się "zielony szczupak", duża, sześcio lub siedmiokilogramowa sztuka raczej ją ominie. Duży żywiec lepiej prowokuje szczupaka. By złowić szczupaka powyżej 5 kg wagi, powinno się użyć w charakterze przynęty ryby o wadze "25_30 dkg. Oczywiście duży żywiec nie jest automatycznie gwarancją sukcesu. Ale w istotny sposób zwiększa możliwości. W rzekach szczupak wyraźnie unika nurtu. Należy go szukać w pobliżu brzegów, wśród roślinności i za różnego rodzaju przeszkodami hamującymi przepływ wody. W jeziorach najczęściej szczupak przebywa w strefie przybrzeżnej, na głębokościach nie większych niż 2--3 m. Najlepszymi miesiącami do połowu szczupaków są: maj, a potem wrzesień i październik. Utarło się przekonanie, że szczupaka łowi się skutecznie tylko na przełomie dnia i nocy, czyli wcześnie rano, lub tuż przed zachodem słońca. Otóż nie jest to takie pewne. Szczupak żeruje także w ciągu dnia. Wielokrotnie łowiliśmy szczupaki niemal w samo południe. I to duże, okazowe sztuki. Nie jest to więc reguła. Najczęściej szczupaka łowi się na żywca lub spinning. Kiedy stosujemy żywcówkę (żyłka o grubości 0,30--0,35 mm absolutnie wystarcza), należy pamiętać o charakterystycznym dla szczupaka dwufazowym sposobie brania. Najpierw obserwujemy lekkie podtopienie spławika. Niekiedy stoi on nieruchomo tuż pod powierzchnią wody, bywa także, że wolno się porusza. Wówczas nie wolno jeszcze zacinać, bo jest to faza próbowania przynęty. Szczupak obraca ją w pysku. Gdy za moment naprawdę ją weźmie, spławik wyraźnie pójdzie pod wodę. Zacięcie należy wykonywać natychmiast, gdy tylko spławik ruszy w dół. Podczas połowu szczupaka na spinning trzeba pamiętać o możliwie wolnym prowadzeniu błystki, tuż nad dnem -- nie znaczy jednak monotonnie. Trzeba często zmieniać rytm prowadzenia błystki, od czasu do czasu poderwać ją krótkim ruchem szczytówki - kapitalnie zwiększa to możliwości brań. Pobicie błystki przez małą rybę jest łatwo wyczuwalne. Odbiera się je jako wyraźne szarpnięcie. Natomiast gdy weźmie naprawdę duża sztuka, możemy przegapić moment pobicia, bo sprawia to wrażenie zaczepu o podwodną roślinność. Nie wolno zwlekać z zacięciem. Na ogół duży szczupak podczas holowania "muruje" do dna. Stara się zatrzymać nad dnem i nie daje się oderwać. W takich przypadkach wykonujemy wędziskiem kilka krótkich, energicznych podcięć i szczupak rusza. Nigdy nie należy się spieszyć z holowaniem i zbyt szybko podciągać szczupaka pod powierzchnię wody. Jeśli łowimy z łodzi, to nim zdecydujemy się na próbę podprowadzenia go do podbieraka, musimy mieć pewność, że szczupak jest już zmęczony. Zawsze na widok łodzi drapieżnik ten zrywa się jeszcze do walki i próbuje zanurkować. Nie wolno dopuścić, aby poszedł pod łódź, bo wtedy raczej go już nie wydobędziemy. Przy wyjmowaniu szczupaka do ostatniego momentu konieczna jest czujność. Bywa, że wyholowany na powierzchnię wody szczupak sprawia wrażenie zmęczonego walką i zrezygnowanego. Stoi nieruchomo, jak baranek, a potem nagle, ni stąd ni zowąd, skacze do góry. Podczas holowania szczupaka nigdy nie wolno dopuścić do zluzowania żyłki, bo to prawie zawsze oznacza przegraną wędkarza.Obok tradycyjnych metod łowienia szczupaka, radzimy spróbować wędkowania przy użyciu woblerów powierzchniowych. Na płytkich, porośniętych roślinnością rozlewiskach, dobrze prowadzony wobler daje znakomite rezultaty.

WĘGORZ


(Anguilla anguilla) Węgorz rodzi się tylko w jednym miejscu na świecie — w głębinach Morza Sargassowego, w Zatoce Meksykańskiej. Po wykluciu z jajeczek, maleńkie, przezroczyste larwy unoszone wodnymi prądami rozpoczynają długą, trwającą trzy lata wędrówkę przez ocean. Gdy dopływają do wybrzeży Europy, są już podobne do swoich rodziców. Małe węgorzyki wpływają do wielu europejskich rzek. Te, które spotykamy w polskich rzekach i jeziorach, pokonują jeszcze Morze Północne, Cieśninę Duńską i Bałtyk. W słodkich wodach węgorze przebywają 7—15 lat, osiągając w tym czasie wagę l—4 kg. A potem z powrotem ów nie zbadany dotąd instynkt ciągnie je do morza. Przemierzają ocean i wracają do miejsca, w którym się urodziły. W Morzu Sargassowym składają ikrę, a po dokonaniu tarła giną. O węgorzach często opowiada się różne, dziwne historie. A to, że głównie odżywiają się padliną, a to, że wychodzą z wody i wędrują polami, zwłaszcza gdy rośnie na nich groch. Wszystko to brednie. Węgorz nie tknie nieświeżej przynęty. I bajką jest, że zwabi go zapach padliny. Reaguje natomiast na zapach krwi. Stąd często łowi się węgorze na martwą rybkę. Ale przynętę uśmiercić trzeba tuż przed założeniem na haczyk. Faktem jest, że nie można zostawić węgorza na mokrym piasku czy wilgotnej trawie, bo bardzo zręcznie i szybko ucieka, wykonując charakterystyczne, wężowate ruchy, ale nie prawdą jest, że może on przebyć dłuższą odległość. Jest to ryba niesłychanie żywotna. Potrafi przeżyć nawet kilkanaście godzin bez wody. Ciało ma ogromnie unerwione i nawet po nacięciu kręgosłupa (węgorze uśmierca się, nacinając kręgosłup w okolicach ogona), po ucięciu głowy tułów stale się jeszcze porusza. Na początkujących wędkarzach wywiera to duże wrażenie. Węgorz ma długie, obłe ciało, pokryte grubą skórą, w której znajdują się drobniutkie łuski. Górna część tułowia jest ciemna, brzuch prawie biały. Węgorz prowadzi nocny tryb życia. W ciągu dnia przebywa w ciemnych kryjówkach na dnie. O zmroku wychodzi na polowanie. Żywi się fauną denną i rybami. Pożera nieproporcjonalnie duże, w porównaniu do rozmiarów swego pyska, ryby. Przynętę bierze zdecydowanie i bardzo głęboko połyka. Próby uwolnienia haczyka są bez sensu. Trzeba po prostu żyłkę obciąć, a haczyk wydobyć dopiero podczas sprawiania ryby. Na ogół węgorza łowi się na wędkę przypadkowo. W jeziorach nie wolno bowiem wędkować w nocy i nie wolno używać jako przynęty rosówki. Ponieważ w parne dni, przed burzą węgorz zmianami ciśnienia zostaje pobudzony do żerowania, to podczas połowu na żywca, nawet w południe, można nieoczekiwanie wyciągnąć tę rybę. Znacznie częściej można złowić węgorza w rzece, za pomocą gruntówki. W nocy duże, piękne sztuki biorą na rosówki. Choć żywiec to najlepsza przynęta. Węgorz stosunkowo łatwo daje się wyholować, nie sprawiając wędkarzowi większych kłopotów. Ważne jest jednak, aby natychmiast po zacięciu podnieść rybę do góry. Jeśli zagapimy się i pozwolimy węgorzowi uchwycić się jakiejś przeszkody ogonem, mogą być kłopoty z wyholowaniem zdobyczy. Do połowów węgorza wystarczy żyłka o średnicy 0,35 mm. Natomiast haczyk powinien być duży i ostry. Jeśli łowimy w rzece nocą i spodziewamy się węgorzy, nie należy rozpalać ognisk. Nawet niewielkie ognisko w pobliżu wody wypłasza węgorze. Ryba ta pokryta jest cienką warstwą śluzu i bardzo łatwo wyślizguje się z rąk. Dlatego radzimy ją chwytać przez szmatę. Trzeba także uważać, aby nie pobrudzić ubrania tym śluzem. Pozostawia brzydkie i trudne do usunięcia plamy. I jeszcze jedno - krew węgorza zawiera jad, szkodliwie działający na serce i układ nerwowy. Nie wolno więc sprawiać tej ryby, jeśli się ma jakieś skaleczenia na rękach. W czasie przyrządzania węgorza jad z jego krwi rozkłada się w wysokiej temperaturze i traci toksyczne właściwości. Wymiar ochronny węgorza — 40 cm. W ciągu doby nie wolno złowić więcej niż cztery sztuki.

WZDRĘGA


(Scardinius erythrophthalmus) Wzdręga jest bardzo podobna do płoci i częste z nią mylona. Wędkarze nazywają ją krasnopiórka, ze względu na intensywnie czerwoną barwę płetw, co stanowi jedną z cech odróżniających ja od płoci. Inne różnice to: otwór gębowy wyraźnie skierowany ku górze, pod czas gdy płoć ma ułożony niemal poziomo, oraz sposób osadzania płetwy grzbietowej. W przypadku wzdregi przednią krawędź płetwy grzbietowej można połączyć linią pionową z końcem płetw brzusznych. Natomiast u płoci z początkiem płetw brzucha.
Wzdręga, mimo iż zewnętrznie w minimalny sposób różni się od płoci, to jednak ma w porównaniu z nią odmienne zwyczaje i upodobania. W innych miejscach się ją spotyka, inaczej też żeruje. Przede wszystkim jest to ryba jeziorowa. W rzekach spotyka się ją bardzo rzadko. Z reguły jest mniejsza od płoci. Dwudziestopięciocentymetrowe wzdregi uchodzą za duże. Ryba ta dorasta do 35 cm długości i osiąga nie więcej niż 0,5 kg wagi. Niezmiernie rzadko zdarzają się większe okazy o wadze około l kg.
Wiosną i jesienią wzdręga żeruje w głębszej wodzie, nieco dalej od brzegu, a latem tuż pod powierzchnią w pobliżu trzcin.
Jest rybą odważną i stale głodna. Jeśli widzi pokarm, nie płoszy się nawet głośnym zachowaniem wędkarza. Wzdregi z powodzeniem łowi się w odległości dwóch, trzech metrów od łodzi. Radzimy stosować lekką wędkę ze splawikiem, żyłkę o grubości takiej, jak przy połowie płoci. Jeśli chodzi o przynęty, to wzdręga w porównaniu z płocią zdecydowanie preferuje robaki i larwy owadów, choć przynętami pochodzenia roślinnego także nie gardzi. I na koniec jeszcze jedna różnica pomiędzy płocią a wzdręga. Płoć jest znacznie smaczniejsza.
Wymiar ochronny wzdręgi - 15 cm.

KRĄP


to ryba bardzo podobna do leszcza i często z nim mylona. To właśnie krąp jest powodem złej opinii o leszczu u smakoszy ryb. To nie leszcz jest ościsty i chudy, a krąp właśnie. Ryba ta żyje i rozmnaża się w wodach całej Europy. Zarówno w rzekach, jak i w wodach stojących. Ma wysokie, spłaszczone boczne ciało i małą głowę. Łuski u niego są duże, o odcieniu srebrzystobrązowym. Krąp jest wszystkożerny. Mimo to rośnie powoli, osiąga maksimum 20-30 cm długości. Duże okazy krąpia mylone są najczęściej z małymi leszczami Przytoczymy więc kilka cech, które pozwolą rozróżniać te dwa gatunki. Przede wszystkim krąp ma czerwonawe płetwy brzuszne i piersiowe, a leszcz - ciemnoszare. Inna jest również budowa płetwy odbytowej. Krąp ma te płetwę krótszą od leszcza, z mniejszą liczbą widocznych promieni. U krąpia promieni tych jest 19-20, u leszcza 24-30. Ponadto można odróżnić te gatunki po wielkości i jakości łuski. Krąp mu łuski duże, dobrze osadzone. Leszcz - małe, delikatne i łatwo wypadające. Każdy wędkarz powinien rozróżniać krąpia i leszcza, przede wszystkim dlatego, aby nie niszczyć małych, niewymiarowych leszczy. Krąp nie podlega ochronie. Ale leszcz ma wymiar ochronny, który wynosi 25 cm. Jeśli się nie rozróżnia obu tych gatunków, można małe leszcze brać za krąpie. Krąp to ryba łatwa do łowienia. Na ogół żeruje stadnie, blisko dna. Łowić go można zarówno gruntówką, jak i wędką ze spławikiem. Krąp bierze szybko, ale delikatnie. Raczej nie należy czekać na całkowite zanurzenie spławika. Zacinać trzeba po dwóch, trzech lekkich podtopieniach. Świetną przynętą na krąpie są czerwone robaki. Dobrze bierze także na groch, pęczak i ciasto. Najintensywniej żeruje i najlepiej bierze w lipcu, sierpniu i wrześniu. Małe krąpie łowione na podrywkę są dobrą żywa przynętą dla większości ryb drapieżnych.